18.3 C
Nowy Jork
wtorek, 22 września, 2026

Buy now

spot_img
Strona główna Blog Strona 33

Duże zmiany w mediach społecznościowych.

0

Nowości dają więcej możliwości reklamodawcom i marketerom

Wrzesień pokazał, że media społecznościowe nie stoją w miejscu, tylko systematycznie rozwijają dostępne funkcje albo wprowadzają całkiem nowe rozwiązania – mówi Joanna Jałowiec, redaktor naczelna Proto.pl. Przykładowo, obowiązujący na Twitterze limit 140 znaków przestał obejmować np. cytaty czy zdjęcia. Z kolei Snapchat proponuje okulary Spectacles z wbudowaną kamerą. Zmiany wprowadzane przez media społecznościowe dają wiele nowych możliwości promocji usług i marek, dlatego branża marketingowa i PR powinny trzymać rękę na pulsie.

W Polsce zazwyczaj obserwujemy te zmiany z oddali, ponieważ większość nowych rozwiązań jest wprowadzana w pierwszej kolejności w Stanach Zjednoczonych i dopiero po pewnym czasie, stopniowo przenosi się na pozostałe rynki. Tym razem mamy jednak do czynienia z małą rewolucją geograficzną, ponieważ po raz pierwszy w historii to właśnie tutaj, w Polsce, Facebook testuje pewne nowości – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Joanna Jałowiec, redaktor naczelna Proto.pl.

Od kilku dni polscy użytkownicy Facebooka testują nową funkcję popularnego komunikatora Messenger. Opcja Messenger Day pozwala zamieszczać zdjęcia, filmy i inne materiały multimedialne, które udostępniane są wszystkim znajomym, a treści znikają po upływie 24 godzin.

W ostatnich tygodniach zmiany wprowadził również YouTube, który zaczął bardzo restrykcyjnie przestrzegać swojego regulaminu i blokuje możliwość zarabiania na filmach wideo, które zostały uznane za wulgarne bądź propagujące niewłaściwe treści.

Zaostrzenie polityki serwisu wywołało dyskusję wśród youtuberów, którzy z jednej strony dostarczają platformie treści, a z drugiej – zarabiają na reklamach, które są w nich zamieszczane. O sprawie napisał „Washington Post”, który przestrzega, że youtuberzy z Wielkiej Brytanii, Kanady i Stanów Zjednoczonych mogą mieć problemy z zarabianiem na swoich filmach.

– Każda ze stron ma swoje racje: YouTube tłumaczy, że chce zapobiec skargom ze strony reklamodawców, a youtuberzy oburzają się, że serwis cenzuruje ich twórczość i stawia reklamodawców na pierwszym miejscu. Problem jak zwykle tkwi w detalach, ponieważ filmy ocenia automatyczny program, a ten jak wiadomo może się mylić. Jak sytuacja rozwinie się na polskim rynku? Przekonamy się za kilka miesięcy – komentuje Joanna Jałowiec.

W tyle nie pozostają także Instagram i Snapchat. Ten pierwszy wprowadził właśnie opcję powiększania zdjęć i filmów wideo. Funkcja zoom jest dostępna dla użytkowników smartfonów z systemem operacyjnym iOS, ale w ciągu kilku tygodni ma być również osiągalna w wersji na Androida.

– Snapchat, czyli medium uwielbiane przez nastolatki, wprowadza na rynek własny produkt. Są to okulary przeciwsłoneczne z wbudowaną bezprzewodową kamerą o nazwie Spectacles. Pomysł Snapchata, choć bardzo przypomina Google Glass, to jest od propozycji giganta prostszy i tańszy. Okulary Snapchata mają kosztować 100 funtów, a za Google Glass zapłacimy aż 1000 funtów – mówi Jałowiec.

Zgodnie z obietnicami Snapchata okulary mają działać w trybie pełnoekranowym na każdym urządzeniu, w dowolnej orientacji i będą oddawać ludzką perspektywę widzenia. Firma chwali się, że stworzyła jedną z najmniejszych bezprzewodowych kamer na świecie. Ponadto, okulary Spectacles mają być dziecinnie proste w obsłudze: aby rozpocząć nagrywanie wystarczy nacisnąć przycisk umieszczony w obudowie. Filmy będą bezprzewodowo synchronizowane z aplikacją, długość nagrania nie może jednak przekroczyć 30 sekund.

Od połowy września zmiany objęły także użytkowników Twittera. Dotychczas w serwisie obowiązywał limit 140 znaków wypowiedzi. Od 19 września do tej liczby nie są wliczane cytaty, zdjęcia, ankiety i gify.

 Twitter, czyli medium, które uczy nas zwięzłości wypowiedzi, przekształca swój słynny limit 140 znaków wypowiedzi. To oznacza, że my, jako użytkownicy, możemy sobie pozwolić na większą swobodę wypowiedzi. Nie musimy ważyć każdego słowa – komentuje Joanna Jałowiec.

Źródło biznes.newseria.pl

Produkcja samochodów będzie rosła.

0

Wymusza to na branży motoryzacyjnej inwestycje w ekologię

Eksperci PwC szacują, że średnioroczny wzrost produkcji aut wyniesie 3,6 proc. do 2021 roku. Oznacza to znaczący wzrost liczby samochodów na drogach. Z jednej strony rozwój branży oznacza wzrost zatrudnienia i mobilności społeczeństw, z drugiej – wiąże się z coraz większym wpływem na środowisko naturalne. Dlatego firmy z sektora podejmują wysiłki na rzecz zrównoważonego rozwoju. Dążą m.in. do zmniejszenia masy pojazdów oraz rozwijania alternatywnych źródeł napędu.

– Szacuje się, że branża motoryzacyjna będzie rosła w tempie 5 proc. każdego roku, co oznacza kolosalny wzrost liczby pojazdów na naszych drogach. Z drugiej strony daje ona zatrudnienie około 10 milionom osób na całym świecie. Jest to niebagatelny czynnik, który każe nam myśleć o motoryzacji w sposób zrównoważony – mówi agencji Newseria Biznes dr inż. Dominik Wawrzyniak, menadżer i pełnomocnik systemu zarządzania jakością w koncernie Faurecia.

Z danych PwC przytaczanych w raporcie PZPM „Branża motoryzacyjna 2016” wynika, że w latach 2015–2021 co roku spodziewany jest wzrost produkcji aut osobowych i lekkich dostawczych o 20,5 mln sztuk, czyli o 3,6 proc.

Rozwój motoryzacji niesie ze sobą dobrodziejstwa polegające przede wszystkim na możliwości szybkiego przemieszczania z miejsca na miejsce. Ale wiążą się z tym także problemy, takie jak zanieczyszczenie powietrza, wód, gleby, a także te wynikające z zatłoczenia miast i coraz większych korków na drogach. Dla przykładu Ministerstwo Energii podaje, że 60 proc. zanieczyszczeń powietrza w polskich miastach pochodzi z transportu. To wszystko wpływa też na stan zdrowia społeczeństw.

– Zrównoważony rozwój branży motoryzacyjnej będzie się skupiał wokół niwelowania niekorzystnych jej wpływów związanych z zanieczyszczeniami – mówi Wawrzyniak. – Jest to m.in. realizacja bardziej efektywnych energetycznie technologii, obniżanie masy pojazdów, odchudzanie konstrukcji, a z czasem także przechodzenie na alternatywne źródła napędu.

PwC ocenia, że udział pojazdów z alternatywnymi źródłami napędu wzrośnie dwukrotnie – z 3,7 proc. w 2015 roku do 7,3 proc. w 2022 roku.

Zmianie ulegać będą także wewnętrzne procesy w firmach.

 Na poziomie operacyjnym konieczna jest przede wszystkim edukacja i uświadomienie, jakie płyną konsekwencje z różnych decyzji biznesowych – przekonuje dr inż. Dominik Wawrzyniak. – Potrzebujemy prostych modeli pozwalających menadżerom na podejmowanie optymalnych decyzji z punktu widzenia interesów różnych zainteresowanych stron, nie tylko akcjonariuszy, właścicieli, klientów, lecz także społeczeństwa, społeczności, środowiska przyrodniczego.

Do oceny skuteczności takich działań w przedsiębiorstwach, jak zauważa dr inż. Dominik Wawrzyniak, służą globalne standardy promowane przez takie organizacje jak United Nations Global Compact (największa na świecie utworzona w 2000 roku inicjatywa prowadząca działania na rzecz społecznej odpowiedzialności biznesu i wspierania zrównoważonego rozwoju) czy Global Reporting Initiative oraz kryteria kwalifikacji dla notowań specjalistycznych indeksów giełdowych (m.in. FTSE4Good, Dow Jones Sustainability Indices). Do dyspozycji są również bardziej szczegółowe modele oceny organizacji, takie jak SMETA, GC-Mark czy EFQM Excellence Model.

– Niestety, żaden z nich nie jest doskonały, zwłaszcza w odniesieniu do motoryzacji. Jednakże nauka o zrównoważoności (sustainability science) stwarza rozległe pole dla poszukiwania bardziej adekwatnych metod oceny skuteczności działań na rzecz zrównoważonego rozwoju – wskazuje dr inż. Dominik Wawrzyniak.

Źródło biznes.newseria.pl

Jak wykonać podział nieruchomości?

0

W celu zwiększenia atrakcyjności  gruntu, a  także podniesienia wartości nieruchomości dokonuje się podziałów dużych działek na mniejsze.

Mniejsze działki szybciej znajdują kupca, ponieważ niejednokrotnie osoby będące zainteresowane zakupem działki szukają jej na wymarzony domek z ogródkiem.

Podział działki w praktyce jest procesem złożonym i zależnym od kilku czynników, m. im. czy obszar na którym znajduje się działka jest objęty Miejscowym Planem Zagospodarowana Przestrzennego.

Jeśli dany teren nie ma obowiązującego MPZP istnieje możliwość podziału działki na podstawie wydanych Warunków Zabudowy ( ale o tym trochę później)

Etapy podziału dla terenów objętych Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego

Pierwszym krokiem jest sporządzenie wstępnego projektu podziału. Projekt sporządzany jest najczęściej na kopii mapy zasadniczej, zakupionej w Ośrodku Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej, to właśnie na niej pokazujemy koncepcję podziału, wrysowując nowo powstałe działki, a w części opisowej pokazujemy rozliczenie powierzchni nowych działek.

Więcej informacji na temat jak wykonać podział nieruchomości znajdźcie Państwo na naszej stronie firmowej http://geo-line.pl zapraszamy.

Mistrzostwa Content Marketingu – pierwsze w Polsce !

0

Magazyn „Marketing&Biznes” organizuje pierwsze w Polsce Mistrzostwa Content Marketingu.

Mistrzostwa Polski w Content Marketingu to pierwsze wydarzenie w Polsce, organizowane na tak szeroką skalę przez redakcję magazynu „Marketing&Biznes”. Po Festiwalu Dobrego Contentu, który przyniósł wiele pozytywnych opinii, a jego twórcom energii i motywacji, postanowiliśmy pójść krok dalej. Mistrzostwa mają na celu wyłonienie najlepszego Content Marketera w Polsce, a ich przebieg odbywa się w dwóch kategoriach: Firma oraz Freelancer.

Konkurs składa się z dwóch etapów: wybory internetowe i głosowanie jury.

Aby wyrównać szanse, uczestnicy mogą startować w Mistrzostwach w dwóch kategoriach: Freelancer oraz Firma.

Każdy z nich powalczy o prestiżowe nagrody, którymi są:

  • tytuł najlepszego autora,
  • nagrody pieniężne (1500 zł dla Firmy oraz 2500 zł dla Freelancera)
  • oraz pakiet reklam i szeroka promocja.

Imprezę uzupełnią efektywne warsztaty. Myśląc o dystrybucji contentu, postanowiliśmy dzielić się tym, co najlepsze i wartościowe.

Zgłoszenia przyjmujemy do 30 września 2016 r., a wszystkie niezbędne informacje znajdują się na stronie: http://mistrzostwacontent.pl/.

Bramy przemysłowe

0

Nowe bramy przemysłowe segmentowe MakroPro 100 i MakroPro Alu 100 z napędem w standardzie – specjalny siłownik kompaktowy trójfazowy zintegrowany z bramą. Takie rozwiązanie umożliwia dostosowanie bramy do indywidualnych potrzeb i wymagań hal przemysłowych i magazynów. Dzięki zastąpieniu tradycyjnych sprężyn nowoczesnym układem napędowym brama może wykonać zwiększoną liczbę cykli – do 100 000! Stosowany napęd zapewnia długi okres użytkowania oraz komfort obsługi. Dodatkową zaletą bram MakroPro 100 i MakroPro Alu 100 jest szybki i łatwy montaż oraz brak dopłat do bram z innym niż standardowy typ prowadzenia.

Bramy przemysłowe jakie oferuje nasza firma, przeznaczone są do hal magazynowych i produkcyjnych, warsztatów samochodowych obiektów handlowych i usługowych. Zamówienia składane przez klientów na segmentowe bramy przemysłowe realizowane są indywidualnie. Oznacza to, że każda brama jest produkowana i montowana zgodnie z ustaleniami oraz ze specyfikacją odpowiadającą zamawiającemu. Dzięki temu klienci otrzymują bramę przemysłową, która będzie w stu procentach spełniała ich oczekiwania. Bramy przemysłowe segmentowe mogą być obsługiwane ręcznie lub za pomocą napędów automatycznych. Oferujemy wiele nowoczesnych i wygodnych rozwiązań, które sprawiają, że nasze produkty są wyjątkowe.

Dopasowujemy nasze bramy przemysłowe do Państwa oczekiwań, także pod względem estetycznym. Panele bram mogą być malowane lub okleinowane. Ograniczenia dotyczące wymiarów bramy to: maksymalnie 8 m szerokości oraz 5 m wysokości. Wszystkie elementy, z których produkujemy nasze bramy są starannie wyselekcjonowane. Indywidualny dobór sprężyn skrętnych, dopasowany do specyfiki oraz gabarytów konkretnej bramy zapewnia wieloletnią, bezproblemową ich eksploatację.

Płaszcz bramy przemysłowej segmentowej wykonujemy z paneli stalowych, które zapewniają trwałość konstrukcji oraz atrakcyjny wygląd. Panele te są wypełnione pianką poliuretanową bezfreonową, która charakteryzuje się doskonałymi właściwościami termoizolacyjnymi. Dodatkowe elementy takie jak rygiel, prowadnice poziome oraz pionowe, rolki, okucia bramy czy zabezpieczenia przed pęknięciem linki i sprężyny dobierane są indywidualnie do charakterystyki bram oraz oczekiwań klienta. Nasze produkty są tak atrakcyjne dzięki zastosowaniu trwałych i niezawodnych komponentów.
Każdą bramę przemysłową można wyposażyć w sterowanie automatyczne, co znacznie ułatwia jej obsługę. Dodatkowe wyposażenie dobieramy zgodnie z oczekiwaniami, oraz wymogami inwestora. Poza funkcjonalnością liczy się dla nas atrakcyjny wygląd, dlatego oferowana przez nas paleta kolorystyczna jest w stanie zadowolić najbardziej wybrednych klientów.

Więcej informacji na temat bram przemysłowych znajdziecie Państwo na naszej stronie firmowej http://skopol-bramy.pl/

Drzwi przeciwpożarowe

0

W naszej ofercie znajdą Państwo drzwi przeciwpożarowe o odporności ogniowej EI 30, EI 60 i EI 120. Są to konstrukcje malowane proszkowo, które stosowane są nie tylko do wydzielania stref pożarowych, ale również do ocieplania wnętrz, izolacji akustycznej i ochrony przed rozprzestrzenianiem się dymu oraz innych szkodliwych substancji.

Oferowane produkty znajdują swoje zastosowanie w budynkach mieszkalnych, przemysłowych, biurowych i obiektach użyteczności publicznej. Posiadają aprobatę techniczną i wszelkie atesty umożliwiające ich użytkowanie w miejscach zagrożonych wybuchem pożaru. Prezentujemy drzwi przeciwpożarowe wykonane z ognioodpornej płyty wiórowej obłożonej płytą HDF lub ze stali. Zachęcamy do składania zamówień na określone modele. Z przyjemnością pomożemy Państwu w dokonaniu wyboru.

Jakie zabezpieczenia powinny mieć drzwi przeciwpożarowe?

Drzwi przeciwpożarowe w domach jednorodzinnych montuje się najczęściej między częścią mieszkalną domu a garażem przylegającym do jego bryły oraz w kotłowni. Jakimi parametrami powinny charakteryzować się dobre drzwi przeciwpożarowe?

Drzwi przeciwpożarowe mogą mieć różną klasę, w zależności od tego, jak długo pozostają odporne na działanie ognia (informacja na ten temat znajduje się na tabliczce znamionowej, zlokalizowanej zwykle przy zawiasach skrzydła). Dla domów jednorodzinnych wystarczające będą drzwi klasy EI30 – będą one stawiały opór płomieniom przez 30 minut. Oprócz oznaczenia EI na tabliczce może się znaleźć także informacja o tym, przez jaki czas drzwi pozostają dymoszczelne (np. klasa S30 oznacza, że przez 30 minut drzwi nie będą przepuszczały dymu).

Budowa zapewniająca bezpieczeństwo

Więcej informacji na temat drzwi przeciwpożarowych znajdźcie Państwo na naszej firmowej stronie. http://www.alfa-system.info/drzwi-przeciwpozarowe/

Polskie banki wyprzedzają pod względem cyfryzacji europejską konkurencję.

0

Banki w Polsce są bardziej zaawansowane cyfrowo niż konkurenci w innych krajach europejskich – wynika z badania Digital Performance Index przygotowanego przez Accenture. Działające na krajowym rynku instytucje są bardziej aktywne i skore do wdrażania innowacji cyfrowych, zwłaszcza w obszarze sprzedaży i obsługi klientów. Cyfryzacja przekłada się na wzrost liczby klientów.

Globalnie oceniliśmy ponad 1,2 tys. przedsiębiorstw z niemal wszystkich branż. W badaniu analizowaliśmy poziom cyfryzacji przedsiębiorstw w czterech obszarach: strategii i planowania, tworzenia produktów i usług, zaangażowania klientów, sprzedaży i obsługi klientów oraz zarządzania procesami wewnętrznymi. W Polsce oceniliśmy 17 banków i porównaliśmy je z największymi instytucjami finansowymi w Europie – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Biznes Dominika Bosek-Rak, analityk rynku bankowego w Accenture.

Digital Performance Index przygotowany przez Accenture i odzwierciedlający poziom cyfryzacji wynosi dla polskich banków 2,82 pkt przy średniej w Europie równej 2,46. Badanie pokazuje, że część polskich banków kontrolowanych przez zagraniczne instytucje wypada lepiej niż ich właściciele za granicą.

Polskie banki są bardziej aktywne i skore do innowacji cyfrowych niż ich europejscy konkurenci. Dotyczy to przede wszystkim obszaru sprzedaży, a także angażowania klientów za pośrednictwem kanałów cyfrowych. Przyczynia się to do zwiększenia liczby klientów oraz na lepsze wyniki finansowe – wskazuje Agnieszka Suchenek, starszy manager ds. finansów i bankowości w Accenture.

W trzech z czterech kluczowych kategorii – sprzedaż (sell), tworzenie (make), zarządzanie (manage) – polskie banki wypadły lepiej niż średnia europejska. Jedynie w obszarze planowania (plan) średnia ocena tych działających w Polsce była niższa niż w Europie. Słabszą stroną cyfryzacji polskich banków są rozwiązania wewnętrzne, zwłaszcza w zakresie zarządzania zasobami ludzkimi i ich wydajnością oraz mierzenia efektywności wykonywanych zadań.

Obszarem wymagającym szczególnej uwagi jest zarządzane zasobami ludzkimi, w tym szkolenia, optymalizacja zadań oraz całych procesów i mierzenie efektywności. Banki europejskie stosują platformy elektroniczne oraz zaawansowane narzędzia analityczne. W przypadku polskich banków to często zbiór osobnych systemów dostosowywanych do zmieniających się wymagań – podkreśla Agnieszka Suchenek.

Innowacje polskich banków nastawione są przede wszystkim na dotarcie do klienta, wprowadzanie nowych cyfrowych produktów i usług, przeprojektowywanie procesów sprzedaży i obsługi oraz modernizację i rozwój systemów transakcyjnych.

Rozwiązaniem, które wyróżnia polskie banki, jest system płatności BLIK pozwalający na wypłaty z bankomatów i płatności za pomocą telefonu komórkowego bez użycia karty bankowej. Silną stroną systemu jest duża niezależność od parametrów technicznych telefonu i NFC.

W ostatnich nominacjach banków do nagród za innowacyjność przez EFMA, zrzeszającą 3,3 tys. instytucji finansowych, na 54 nominacje mamy 5 nominacji z Polski, czyli prawie 10 proc. Na pewno nie stanowimy 10 proc. sektora bankowego na świecie. Polskie banki mają wybitne predyspozycje do tego, żeby być najlepszymi, a to dlatego, że sektor jest dość młody – tłumaczy Marcin Zygmanowski, dyrektor zarządzający, Digital Banking w Accenture.

Zdaniem eksperta w tak młodym sektorze nie ma szkodliwych naleciałości organizacyjnych i technologicznych. To sprawia, że mają szansę wciąż być liderem innowacyjności. Jest to widoczne w rozwiązaniach wewnętrznych wprowadzonych za granicą, a niestosowanych przez instytucje w Polsce.

Zagraniczne banki nie obawiają się współpracy i inwestycji w firmy z sektora fin-tech poprzez fundusze venture capital (np. BBVA Ventures w Hiszpanii) ani inicjatyw open innovation (współpraca Commerzbanku w Niemczech ze start-upami w ramach Rhein Main Incubator), rozwijają robotykę (testy w Barclays i RBS w Wielkiej Brytanii) i umiejętności cyfrowe swoich pracowników (inicjatywa szkoleniowa Digital For All oraz MOOC w Sociéte Generale we Francji), są też bardziej otwarte na współpracę z partnerami biznesowymi, udostępniając im Open API (Credit Agricole we Francji).

– Jedną z rzeczy, na którą banki powinny w szczególności zwrócić uwagę, jest to, że cyfryzacja to nie tylko kwestia technologiczna, lecz przede wszystkim biznesowa i organizacyjna. Cyfryzacja procesów jest tym, co wyróżnia liderów od followerów, czyli tych, którzy powoli nadążają za peletonem. To zadanie bardzo trudne, wymaga nie tylko zmian w systemach, lecz przede wszystkim zmian w myśleniu i organizacji. Jestem jednak przekonany, że sektor będzie się rozwijał nadal równie dynamicznie – ocenia Marcin Zygmanowski.

W zależności od stopnia cyfryzacji i ich pozycji finansowej banki można podzielić na cztery grupy: cyfrowych liderów (banki silne finansowo i mocno scyfryzowane), tradycyjnych liderów (banki silne finansowo, ale słabiej scyfryzowane), cyfrowych innowatorów (mniejsze banki stawiające na agresywny wzrost i silny rozwój cyfrowy) oraz instytucji raczkujących cyfrowo (banki mniejsze i mniej scyfryzowane). Z badania Accenture wynika, że w Polsce przeważają cyfrowi liderzy i banki raczkujące cyfrowo.

Co czwarta duża firma w Polsce odnotowała incydent naruszenia bezpieczeństwa IT

0

Główny powód to brak odpowiednich zabezpieczeń.

Do naruszeń bezpieczeństwa doszło w ciągu ostatnich 6 miesięcy w co czwartym przedsiębiorstwie w naszym kraju. Cyberprzestępcy stosują coraz bardziej wyrafinowane techniki, mimo to 40 proc. dużych firm nie ma przygotowanego ani scenariusza awaryjnego na wypadek takiego ataku, ani odpowiednich zabezpieczeń – wynika z badania przeprowadzonego przez IPSOS na zlecenie Intela. W cyberbezpieczeństwie istotne jest nie tylko oprogramowanie i sprzęt, lecz także odpowiednie podejście do zagrożeń.

Z badania przeprowadzonego na zlecenie Intela wynika, że polskie firmy w mniejszym stopniu niż nasi sąsiedzi dbają o bezpieczeństwo IT. Cyberprzestępcy atakują zaś coraz częściej, stosując coraz bardziej wyrafinowane techniki.

– W Polsce stwierdziliśmy, że 40 procent firm nie jest przygotowanych na cyberatak. Odkryliśmy również, że prawie 30 procent z nich zostało zaatakowanych w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, a w przypadku pięciu procent miało to miejsce więcej niż trzy razy. To z pewnością poważny problem, który musi zostać rozwiązany jak najszybciej – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Richard Curran, dyrektor ds. bezpieczeństwa w regionie EMEA w firmie Intel.

W ciągu ostatnich 6 miesięcy do incydentów takich jak atak złośliwego oprogramowania, dostęp nieuprawnionych osób do danych firmowych, wycieki danych itp. doszło w 27 proc. dużych polskich firm (w 22 proc. 1–3-krotnie, w 5 proc. więcej niż 3 razy). Dla porównania do naruszenia bezpieczeństwa IT w Rumunii doszło w 18 proc. firm, na Węgrzech w 29 proc., a w Czechach w 36 proc.

– Fundamentalne znaczenie ma to, że obecnie dokonująca się w wielu branżach transformacja dotyczy również wymogów bezpieczeństwa. Wcześniej mieliśmy podejście, które nazwałbym defensywnym, zamkniętym. To musi się zmienić. Zmiana polega na tym, że rozumiemy potrzebę posiadania ochronnej, defensywnej orientacji, ale trzeba mieć też pewność, że w przypadku ataku będzie można możliwie szybko wykryć zagrożenie i rozwiązać problem – tłumaczy Curran.

Jak przekonuje ekspert, wszystkie firmy powinny mieć system „chroń wykrywaj koryguj” i takie samo podejście do bezpieczeństwa. Dlatego istotna jest nie tylko odpowiednia infrastruktura i oprogramowanie, lecz także odpowiednie podejście do kwestii bezpieczeństwa. W Polsce często tego brakuje. Przykładem mogą być duże firmy, które jako jedyną metodę weryfikacji tożsamości użytkownika stosują hasło – 62 proc. Zabezpieczenia wyższego stopnia (np. karta dostępu czy czytnik linii papilarnych) stosuje 24 proc. przedsiębiorstw w Polsce.

Problemem jest również brak planu na wypadek cyberataku.

– Scenariusz sprawdzony w wielu europejskich firmach wygląda tak, że zarząd wyznacza dyrektora odpowiedzialnego za bezpieczeństwo informatyczne albo grupę ludzi odpowiadających za to w firmie. Odpowiedzialność za cyberbezpieczeństwo spoczywa na każdym pracowniku, ale największa jest na poziomie zarządu. Musimy więc radykalnie zmienić sposób rozmawiania o bezpieczeństwie, przenieść tę rozmowę właśnie na poziom zarządu – wskazuje specjalista ds. bezpieczeństwa w Intelu.

Tymczasem tylko 60 procent dużych przedsiębiorstw w Polsce ma scenariusz awaryjny na wypadek cyberataku lub podobnych zdarzeń. Na tle regiony wyróżniają się Czechy, gdzie 84 procent osób decyzyjnych w obszarze bezpieczeństwa IT deklaruje, że w ich przedsiębiorstwie przygotowano scenariusz awaryjny gotowy do wdrożenia, gdyby doszło do ataku na sieć firmową.

– Z perspektywy całego procesu, szczególnie teraz, kiedy wchodzimy w epokę internetu rzeczy, w której lawinowo rośnie liczba urządzeń podłączonych do chmury, bezpieczeństwo powinno stanowić integralną część filozofii projektu. Musimy zrozumieć, że jest wiele obszarów, w których możemy mieć otwarty port, przez który przestępcy czy cyberprzestępcy mogą wejść do sieci – tłumaczy Curran.

Połowa dużych firm w Polsce planuje w najbliższych dwóch latach zwiększyć inwestycje w obszarze bezpieczeństwa informatycznego. To efekt rosnącego zagrożenia cyberprzestępstwami. Jednocześnie cyberbezpieczeństwo swoich organizacji w skali do 10 najwyżej oceniają Czesi (8,14), następnie odpowiednio Rumuni (7,74), Polacy (7,71) i Węgrzy (7,13).

– Mamy do czynienia ze zmianą kulturową pod względem podejścia do cyberataków. Jeszcze kilka lat temu wiele firm nie przyznałoby się, że zostało zaatakowanych, przede wszystkim dlatego, że nie chciały być postrzegane jako organizacje, które nie mają najlepszej możliwej infrastruktury i zabezpieczeń. Myślę, że dziś wielu ludzi od tego odchodzi. Wiedzą, że to nie jest kwestia czy, ale kiedy nastąpi cyberatak – przekonuje Richard Curran.

Źródło: biznes.newseria.pl/

Intive chce się skupić na tworzeniu elastycznych aplikacji cyfrowych

0

Intive, spółka utworzona w wyniku połączenia działających w obszarze produktów cyfrowych firm SMT Software, BLStream oraz Kupferwerk, chce się skupiać na elastycznych technologiach. Nowe przedsiębiorstwo specjalizuje się w produkcji aplikacji, w których liczy się zarówno wygląd, jak i funkcjonalność. Firma swoje produkty opiera na modelach Agile oraz Scrum zapewniających szybką reakcję użytkownika na zmieniające się warunki zewnętrzne.

– Wprowadzamy nowego gracza na rynek, aby świadczyć usługi, które definiujemy jako premium software development (tworzenie oprogramowania wysokiej jakości – red.) – informuje agencję informacyjną Newseria Inwestor Krzysztof Janusz, general manager Polska w firmie Intive. – Chcemy świadczyć usługi product designu (projektowanie produktu – red.). Wierzymy, że tak naprawdę dla wielu klientów nie liczy się to, jak aplikacja jest skonstruowana, jakie ma algorytmy, jak bardzo jest bezpieczna. To wartości podstawowe. Ale coraz bardziej liczy się wygląd oraz sposób obsługi aplikacji.

13 września tego roku zostało ogłoszona nowa nazwa (Intive) przedsiębiorstwa utworzonego w wyniku fuzji trzech spółek działających w obszarze produkcji oprogramowania: SMT Software z siedzibą główną we Wrocławiu, BLStream (Szczecin, z oddziałami we Wrocławiu oraz Lublinie) i niemieckiego przedsiębiorstwa Kupferwerk, spółki mniejszej, z siedzibą w Regensburg i Monachium, w Bawarii.

Proces połączenia firm zakończył się w grudniu 2015 roku, a wartość transakcji wyniosła ponad 150 mln zł. Nowe przedsiębiorstwo jest zarejestrowane w Polsce, a jego szacunkowe obroty w ubiegłym roku wyniosły ok. 200 mln zł. Firma zatrudnia prawie 1200 osób, z czego 1050 w kraju, 100 w Niemczech i ok. 50 w pozostałych państwach, gdzie prowadzona jest działalność (m.in. Finlandii, Wielkiej Brytanii oraz Stanach Zjednoczonych).

– Globalnie jesteśmy podzieleni na pięć rynków: krajowy, niemiecki, brytyjski, Stanów Zjednoczonych oraz wszystko, co nie wchodzi w te cztery zdefiniowane obszary – precyzuje Krzysztof Janusz. – Pracujemy z wielkimi graczami z obszaru automotive, takimi jak Volkswagen czy Audi, bankowości, internet of things oraz lifestyle. W tym ostatnim zakresie kooperujemy na przykład z firmą Vorwerk, która tworzy maszyny do automatycznego gotowania w zasadzie wszystkiego. Z obszaru retail współpracujemy z Primarkiem, bardzo dużą siecią odzieży z Irlandii. Zrobiliśmy ciekawą aplikację dla Virgin Trains. Wchodzimy także w media i telekomy. Mamy umowę z Orange, pracujemy z siecią Play, której dostarczamy systemy backendowe pomagające płynnie zarządzać sieciami telekomunikacyjnymi. Z obszaru mediów możemy się pochwalić aplikacją HBO GO na tablety, zarówno w wersji iOS, jak i Android.

Proces produkcji aplikacji, jak zauważa Krzysztof Janusz, podzielony jest na kilka etapów. Wszystko rozpoczyna się od warsztatów, podczas których pracownicy firmy definiują z klientem, zazwyczaj na papierze, wygląd aplikacji bądź produktu, który ma być dostarczony. Potem następuje przejście do fazy realizacji, czyli tzw. software development.

– Skupiamy się wtedy mocno na technologiach zwinnych, elastycznych, czyli pozwalających szybko reagować na to, jak zmienia się rynek, gdy wchodzą na przykład nowe dyrektywy, obostrzenia czy ewoluują potrzeby biznesowe, w związku z czym stawiamy na dwa modele: Agile lub Scrum (modele tworzenia oprogramowania – red.) – precyzuje Krzysztof Janusz. – Gotowe aplikacje utrzymujemy i wspieramy w modelu 24/7. Mamy więc szereg tak naprawdę produktów bądź ofert, które możemy zaproponować klientowi, począwszy od wersji platynowej po brązową. Jesteśmy również i chcemy być obecni w obszarze quality and performance oraz security (jakość, użytkowanie i bezpieczeństwo – red.), co oznacza, że zależy nam na tym, aby pomagać klientowi i ulepszać aplikacje. Chodzi o to, by nie tylko dodawały one wartość biznesową, lecz także zapewniały spokój.

Źródło: www.inwestor.newseria.pl

Roczne przychody branży call centre przekraczają już 1 mld zł rocznie.

0

Wymagania klientów jednak rosną, więc firmy stawiają na nowe technologie.

Już ponad miliard zł rocznie wynoszą przychody krajowego sektora zajmujących się obsługą klienta firm call centre. Dynamiczny rozwój nowych technologii sprawia jednak, że wymagania odbiorców takich usług także rosną. Branża będzie więc ewoluować w kierunku większego wykorzystania internetu, szczególnie sieci społecznościowych oraz czatów. Trwają także fuzje i przejęcia.

Polskie call centre przechodzą w tej chwili intensywną fazę zmian, tzn. dochodzi do zakupów, połączeń przedsiębiorstw, również akwizycji poprzez zachodnie podmioty – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Mariusz Odkała, prezes zarządu w przedsiębiorstwie Teleperformance Polska. – Trudno oceniać aspekty finansowe tych ewolucji, sądzę, że konsolidacja rynku w tym momencie nie jest przypadkiem. Jeśli natomiast chodzi o popyt, szczególnie na obsługę posprzedażową klienta, to uważam, że w dalszym ciągu będzie się on rozwijać bardzo intensywnie.

Jak wynika z najnowszej edycji raportu „Rynek call center i contact center w Polsce” specjalizującej się w analizach branż Europy Środkowej i Wschodniej pracowni PMR, szacunkowe przychody blisko 160 podmiotów tego sektora działających w Polsce w 2015 roku wyraźnie przekroczyły 1 mld zł i w stosunku rocznym zwiększyły się o 7,5 proc. Progres ten był o 0,5 proc. wyższy niż podczas poprzednich dwunastu miesięcy.

Wydaje się, że Polska jeszcze jest dosyć dziewiczym rynkiem, jeśli chodzi o obsługę relacji z klientem – twierdzi Mariusz Odkała. – Sądzę, że zarówno my, jak i nasi konkurenci w najbliższych latach będziemy przeżywać boom i notować wzrosty wskaźników, takich jak na przykład liczba obsługiwanych klientów. Nacisk powinien być jednak położony na nowe kanały.

W tej chwili, jak zauważa Mariusz Odkała, branża call centre w zasadzie w całej Europie i na świecie najczęściej wykorzystuje telefon, słynne 0800 i 0801. W ten zazwyczaj sposób konsumenci kontaktują się z firmami w celu zadania pytania, czy wyjaśnienia swojego statusu wobec przedsiębiorstwa. Nowe technologie natomiast, jak wiadomo, rozwijają się coraz szybciej. Do dyspozycji firm są obecnie na przykład social media czy czat, ale do uruchomienia takich kanałów konieczne są doświadczone i wykształcone kadry.

Musimy mieć odpowiednie zespoły i modele zarządzania nimi, aby rozwijać organizację tak, żeby zagwarantować klientom, firmom globalnym i lokalnym brandom bardzo dobrą jakość obsługi – wyjaśnia Mariusz Odkała. – Dlatego zatrudniamy bardzo młodych ludzi, niezwykle dynamicznych. Będziemy rozwijać strategie personalne, które pozwolą dostosować poziom wykształcenia i umiejętności pracowników do wymogów usługi. Jest to również związane z szeregiem inicjatyw, które centra muszą podejmować po to, żeby jak najdłużej zatrzymać pozyskanego już pracownika. Zdecydowanie w tej chwili mamy do czynienia z rynkiem pracy zatrudnionego. Musimy więc myśleć inaczej, by dopasować się ewolujących warunków.

Mimo tego oparte o komunikację telefoniczną call centre, zdaniem Mariusza Odkały, powoli zmieniać się będą w korzystające z różnych kanałów dotarcia do konsumenta lub petenta tzw. contact centre.

Na rynku mamy już kilku działających w ten sposób graczy świadczących usługi zarówno dla podmiotów polskich, jak i zagranicznych – zauważa Mariusz Odkała. – Firmy te przeżywają w tej chwili wzrost, rozkwit swojej działalności. W call center sytuacja jest nieco inna.

Wśród 90 największych zbadanych przez PMR komercyjnych podmiotów tej branży przeważają firmy średniej wielkości, mające od 51 do 200 stanowisk telemarketerskich. Firmy większe, zdaniem analityków, odpowiadają za około jedną czwartą całego rynku. Największe, dysponujące ponad 500 stanowiskami, zajmują 4 proc., a zatrudniające mniej niż 50 osób mikropodmioty – ok. 9 proc.

Wydaje się, że dla Polski perspektywy tego sektora są nadal świetlane – prognozuje Mariusz Odkała. – Jeszcze kilka, kilkanaście lat albo i więcej będziemy mogli świadczyć usługi dla firm globalnych czy regionalnych. Outsourcing będzie bowiem coraz popularniejszy także wśród krajowych przedsiębiorstw.

Źródło: www.inwestor.newseria.pl

Stay connected

0FaniLubię
67,110ObserwującyObserwuj
14,700SubskrybującySubskrybuj